Adobe Photoshop Lightroom 3 beta vs nowicjusz [czyli ja]

W dzisiejszych czasach każdy chyba, ma aparat i każdy zabiera go ze sobą w ważnych momentach życia lub po prostu z nudów żeby zrobić trochę zdjęć, a potem w wolnej chwili pooglądać. Jednak często zdarza się, że to co udało się sfotografować nie jest takie,jak to widzieliśmy choćby dziesięć minut temu. Brak temu koloru i wyrazu. Prawda jest taka, że bardzo, ale bardzo trudno jest zrobić dobre zdjęcie. Jeszcze trudniej uchwycić taki moment, który zainteresuje odbiorcę na dłużej niż kilka sekund. Taka jest prawda i tego nie zmienimy. Zawsze można te zdjęcia podciągnąć i uczynić bardziej ciekawymi dla oka odbiorcy. Właśnie o tym chce napisać. Tyle jeśli chodzi o wstęp.

Muszę jednak się przyznać, że już czas temu dostałem (nie wiem do końca jak to nazwać) newsletter od Adobe. Ta wiadomość, która jakimś cudem przedarła się przez wszystkie filtry Gmaila wylądowała w mej skrzynce odbiorczej. Dotyczyła Lightrooma w wersji drugiej. Po kliknięciu na odnośnik zostałem przeniesiony na adobe.com. Tam też gdzieś wypatrzyłem, co ważne polską, recenzję wersji trzeciej oznaczonej jako beta. Długo się nie zastanawiałem pobrałem i zainstalowałem. Po jakiejś pół godzinie odpaliłem i się przeraziłem. Nie! To nie dla mnie. Ten program to jakaś masakra, jakieś suwaczki, podpisy angielskie i w ogóle nie wiadomo co jeszcze.

Ale gdy po jakiś dwóch tygodniach przeczytałem gdzieś, recenzję tego „potwora” okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Ten program także jest dla ludzi i to nie tylko jakiś zaawansowanych fotografów i fotografików. Odważę się nawet stwierdzić, że jeśli chodzi o trudność obsługi to jest tyko nieznacznie trudniejszy od Picasy. Z takim jednak zastrzeżeniem, że trzeba się odzwyczaić od tego, do czego przyzwyczajają nas darmowe programy do obróbki fotografii. Lightroom działa zgoła inaczej. Po zmianie dotychczasowych przyzwyczajeń szybko okaże się, że program jest intuicyjny i bardzo przyjazny dla użytkownika. Nie będę teraz opisywał jak się co robi, ale podaje dwa poradniki w języku polskim, który bez większych trudów przeprowadzą każdego przez zakamarki tego programu. Pierwszy i drugi.

Lightroom pozwala poprawić nawet bardzo, ale to bardzo nieudane zdjęcie.

Istnieje bardzo dużo możliwości poprawy nieudanych zdjęć nawet w formacie jpg.

Myślę, że warto poświęcić trochę czasu na naukę, zwłaszcza, że wersja programu 3 beta posiada dość długą licencję, jak na betę. A zaznaczyć trzeba, że za produkt w sklepie trzeba zapłacić ok 1000 zł ( i nie pomyliłem się co do ilości zer – również byłem zaskoczony i to bardzo).

Moje pierwsze zetknięcie.

Prawdę mówiąc, zacząłem „uczyć się” Ligtrooma, bo dopadło mnie choróbsko. Gdyby nie to to nigdy bym się nie zdecydował aby nad tym posiedzieć. Dla mnie najważniejszą rzeczą, przy zabawie była możliwość przerabiania RAW na JPG. Przynajmniej na razie mi to wystarcza i jestem w miarę zadowolony z efektów mojej pracy. Poza tym nie ma różnicy w sposobie pracy nad RAW-ami oraz nad plikami JPEG. Wszystko obywa się tak samo. Oczywiście jest jednak, że większe możliwości i co za tym idzie, lepsze efekty osiąga się pracując z fotkami w formacie RAW. Moim jednak zdaniem, przy odrobinie chęci, jpegi , po przerobieniu ich mogą wyglądać naprawdę dobrze. I jak dla przeciętnego śmiertelnika w zupełności wystarczy. To jedna rzecz.

Kompletna innowacyjność
Drugą sprawą, która mnie uderzyła bawiąc się Adobe Lightroomem była jego inność od wszystkiego co do tej pory widziałem. Na samym początku stanąłem przed nie lada problemem… Bo program już mam, zdjęcia też, ale jak je w ogóle wrzucić do programu. W Picasie, lub czym kolwiek innym jest opcja „Otwórz”. W tym przypadku powinienem więc szukać „Open”. I rzeczywiście jest taka możliwość. Tyle, że za nic w świecie nie da się w taki sposób przesłać zdjęć do programu. Dopiero po dotarciu do odpowiedniej linijki poradnika okazało się, że zdjęcia trzeba zaimportować. A więc użyć opcji „Import Photos”. Niby logiczne, ale w Lightroomie jest tyle możliwości, że wpaść na to, że akurat trzeba zaimportować zdjęcia, a nie otworzyć je, nie jest wcale tak łatwo. Zwłaszcza, że po drodze pojawia się jeszcze kilka okienek, które pozwalają na dokładny wybór importowanym zdjęć.

Analogicznie ma się sprawa z zapisywaniem zdjęć. Tu już łatwiej, bo nie ma opcji „Zapisz jako”, czyli słynnego „Save as”, W zakładce Library klikamy „Eksport”, ustawiamy, gdzie i jak i w ogóle wszystko. Zdjęcia są wtedy wysyłane na dysk już z dodanymi przez nas poprawkami.

Takie właśnie przygody przeżywa się korzystając z Lightrooma po raz pierwszy dość często. Podobne sytuacje miałem np.:prostując zdjęcie, usuwając czerwone oczy itd.

Wygląd = const To dobrze…:)
Na szczęście Adobe to nie Microsoft, który z praktycznie każdą nową wersją programu zminia całkowicie jego wygląd. Muszę przyznać, że np. w Wordzie po dodaniu tej wstążki miałem znaczny problem z przyzwyczajeniem się do takiego stanu rzeczy. Niby wszystko jest to samo ale jakoś tak pochowane, przed użytkownikiem. Nie wiem po co to zostało zrobione, chyba tylko w celu utrudniania wszystkim życia i zmuszania do ponownej nauki. A raczej szukania gdzie co jest.
Dlatego brawa należą się dla panów z adobe za nie zmienienie interfejsu programu lub może inaczej wyglądu. Dzięki temu bez większych problemów można się nauczyć obsługi programu, z poradników napisanych choćby dla wersji 1.7.

Katalogowanie zdjęć.
Z tego co udało mi się wyczytać na różnych stronach, podobno mocną stroną wersji 3, w porównaniu do wcześniejszych odsłon jest archiwizowanie fotografii. Nie wiem jeszcze do tego nie dotarłem. Bo powiem szczerze nie chciało mi się na ten temat czytać rozdziału w poradniku. Może dlatego, że ta funkcja jest bardzo, ale to bardzo rozbudowana i zdjęcia można segregować według wielu sposobów,

To na tyle jeśli chodzi o pierwsze zetknięcie z tym programem. Po trzech dniach zabawy nie jestem specjalistą od obrabiania zdjęć. Ale pewien jestem tego, że w pełni wykorzystam czas który przypada na korzystanie z wersji beta ( oczywiście na ile pozwolą przygotowania do matury). Bo dla mnie to naprawdę dobra zabawa.

Aha. A wersję beta można pobrać ze strony producenta. Można to uczynić przez link na dobrych programach, wybierając rozwojową wersję lub wystukując w google Lightroom 3 beta

4 thoughts on “Adobe Photoshop Lightroom 3 beta vs nowicjusz [czyli ja]

  1. „Jednak często zdarza się, że to co udało się sfotografować nie jest takie,jak to widzieliśmy choćby dziesięć minut temu.”
    znakiem tego trzeba nauczyć się fotografii, bo chyba aparat nie podmienia elementów kadru i nie zamienia ich miejscami ;>

    „Prawda jest taka, że bardzo, ale bardzo trudno jest zrobić dobre zdjęcie.”
    tak jest dopóki się nie nauczy fotografować

    „Jeszcze trudniej uchwycić taki moment (…)”
    albo masz intuicję i potrafisz wyczuć czas i zasadzić się na ów moment, albo walisz zdjęcia na chama i masz to szczęście, że takie momenty się napatoczą

    „(…) który zainteresuje odbiorcę na dłużej niż kilka sekund.”
    kwestia umiejętności fotografa.

    „Taka jest prawda i tego nie zmienimy.”
    zmienimy, jeśli popracujemy nad sobą :)

  2. Dobra, ale i tak są niekiedy takie kadry których zdjęcie nie odzwierciedla w 100% co widziało oko. I wtedy trzeba ratować się edytorami.

  3. W sumie nigdzie nie potrafię znaleźć jakiegoś sensownego porównania Elementu z Lightroomem. Na pierwszy rzut wydaje iż +/- są to te same programy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s